Autorzy: M. Głos, A.Kiwak
Pierwszy tydzień minął nam głównie na aklimatyzacji w nowym otoczeniu: każdy z nas był trochę przerażony nowościami i możliwościami, które otworzyła przed nami Anglia. W poniedziałek 18.05.2015 r. udaliśmy się do przydzielonych nam prac na okres praktyki: żywieniowcy pracują w restauracjach, w Stafford i nie tylko m. in. The Swan, The Soup Kitchen, The Bear Grill czy The Dog&Doublet Inn. Wszyscy są zadowoleni z atmosfery tam panującej oraz samych pracodawców i współpracowników. Nie mają większych problemów z porozumiewaniem się w języku angielskim, nawet gawędzimy sobie w przerwach na lunch. Trzy uczennice w zawodzie technik handlowiec pracują w jednym miejscu: jest to sklep British Heart Foundation. Również są zadowolone z pracy, chętnie wykonują swoje obowiązki. Jak nigdy! Architekci zostali przydzieleni do prac przy pielęgnowaniu roślin. Nie obijają się i pracują ile sił.
Jak wiadomo, po ciężkiej pracy nadchodzi weekend - rzecz święta dla wszystkich, a dla Anglików już w szczególności. My również w jego trakcie odpoczywaliśmy, ale aktywnie, mianowicie zwiedzaliśmy Londyn. Byliśmy w Natural History Museum oraz w Science Museum, czyli dwóch największych muzeach w Anglii, które posiadają największe zbiory eksponatów z zakresu biologii, geografii i techniki. Byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni tym, co tam zobaczyliśmy. Następnie przechadzaliśmy się uliczkami Londynu i słynnym Hyde Parkiem. Czym by była wizyta w Londynie bez zobaczenia majestatycznego Buckingham Palace, czyli siedziby rodziny królewskiej. Widok zaparł dech w piersiach. W drodze powrotnej podziwialiśmy wielu utalentowanych artystów ulicznych oraz inne słynne angielskie zabytki takie jak: Big Ben umieszczony na wieży Parlamentu, London Eye, kościół św. Małgorzaty, The Tower Bridge, Tamizę oraz The Tower of London, czyli miejsce ścięcia wielu angielskich arystokratów np. Anny Boleyn. :)
W niedzielę udaliśmy się do Liverpool'u, miasta Beatelsów. Podobnie jak w Londynie , czuliśmy się tutaj bardzo dobrze. Odwiedziliśmy Liverpool Museum, bardzo interesujące, oraz przechadzaliśmy się uliczkami miasta. Obiad zjedliśmy w polskiej restauracji, gdzie znajome smaki obudziły tęsknotę za domem.
Zmęczeni, ale szczęśliwi wracaliśmy do Stafford, gdzie czekamy na wyzwania nadchodzącego tygodnia pracy w Anglii. Zdjęcia

